Domowa FUERTEVENTURA Tajemnica Villi Winter (Cofete, Fuerteventura)

Tajemnica Villi Winter (Cofete, Fuerteventura)

przez Greg z filmowe podróże
tajemnica-villi-winter

Casa de Winter

Wybierając z naszego archiwum fotki do wpisu o pięknych plażach na Fuerteventura przypadkowo otworzyłem katalog ze zdjęciami z naszej wyprawy „na Cofety” na Półwyspie Jandia. A tu w ręce wpadły mi zdjęcia z posiadłości  Villa Winter .
I przypomniało mi się że z miejscem tym związana jest dość niesamowita historia: Tak zwana “Tajemnica Villi Winter”.

Powstało też kilka teorii spiskowych…

Zaraz Wam o tym opowiem. Warto też nadmienić że, co znamienne, większość informacji na ten temat znalazłem na stronach niemieckojęzycznych.

UWAGA, UWAGA!! Dzięki Facebookowi udało nam się dotrzeć do osoby która od dłuższego czasu próbuje rozwikłać zagadkę Casa de Winter na Fuerteventura. Do tego tematu powrócimy już niedługo.

Zacznijmy od początku.

Villa Winter należała do  niemieckiego inżyniera Gustawa Wintera  który w latach 30-ych XX wieku osiedlił się na Fuerteventura w pobliskim Morro Jable.

Widok z podjazdu pod Casa de Winter

Herr Gustav i Tajemnica Villi Winter

Niemiecki inżynier Gustav Winter związany był z Hiszpanią już od początku lat 20-tych poprzedniego wieku, gdy to w Madrycie otworzył biuro projektowe i pracownię techniczną. Powodziło mu się całkiem nieźle i po paru latach znany był jako współprojektant i udziałowiec pierwszej wytwarzającej na Wyspach Kanaryjskich prąd elektrowni. Było to w Las Palmas na Gran Canarii. Wtedy też Herr Gustav zaczął interesować się tym regionem.

Korzystając z koniunktury gospodarczej będącej wynikiem wielkiej przyjaźni między Hitlerem a generałem Franco, w roku 1937 Winter wydzierżawił od rządu Hiszpanii cały półwysep Jandia na wyspie Fuerteventura.

I jeszcze w tym samym roku udał się do Berlina w celu uzyskania funduszy na swoją działalność.
Cel oficjalny: Rozwój rolnictwa w regionie. (Czego przykładem było posadzenie kilkunastu tysięcy drzewek sosnowych w rejonie najwyższego punktu na wyspie – Pico de la Zarza. Niestety cała operacja zakończyła się niepowodzeniem – wszystkie sadzonki uschły w ciągu kolejnego roku).

W roku 1938 roku inżynier Winter badał półwysep tworząc fotograficzną dokumentację wybrzeża niby w celu stworzenia centrum rybołówstwa daleko-morskiego.

Winter rozpoznawalny był w okolicy z powodu swoich niesamowitych ciemnych okularów i zawsze towarzyszącego mu czarnego psa, owczarka niemieckiego.

Don Gustavo

Gustav Winter, zwany lokalnie jako Don Gustavo, bardzo szybko stał się ważną osobistością w rejonie. Hojnie rozdzielając fundusze przyczynił się do rozbudowy portu w Morro Jable. Poparł też finansowo ideę powstania nowej szkoły i budowę kościoła. Zarządził też usypanie utwardzonej drogi do serca Półwyspu Jandia – późniejszej wioski Cofete.

Są dowody na to że droga ta powstała dzięki niewolniczej pracy więźniów politycznych i jeńców wojennych z obozu koncentracyjnego w Tefi.

Również więźniowie ci prowadzili prace przy rozbudowie okazałej willi Wintera. Pierwotny projekt budynku był wzorowany na (do dziś) istniejącej willi w niemieckim w Szwarcwaldzie. Teraz większość prac prowadzona była w ścisłej tajemnicy.

Przy plaży w Cofete znajduje się pozostałość cmentarza gdzie pochowano wielu z pracujących tu przymusowo robotników.

Co ciekawe od 1939 roku cały Półwysep Jandia stał się strefą wojskową. Miejscowi nie mieli już tutaj wstępu, co prowadziło do wielu spekulacji.

Dlaczego tak wydawałoby się ważny inżynier jak Gustaw Winter (w randze pułkownika) na dość przecież odizolowanej wyspie zajmował się rolnictwem w czasie, gdy jego kraj najbardziej go potrzebował? Jaka tak naprawdę była jego rola w czasie prowadzenia działań wojennych?

Herr Winter zmarł w 1971 roku w Las Palmas na Gran Canarii pozostawiając wiele nierozwiązanych tajemnic.

Kilka związanych z Willą Winter teorii:

Teoria istnienia gdzieś w okolicznych wodach wejścia do naturalnego podmorskiego tunelu łączącego się z podziemną jaskinią na wyspie. Ukrytą gdzieś wśród okalających Cofete szczytów. Jaskinią będącą kraterem dawno wygasłego wulkanu. Teoria istnienia krypty być może wydrążonej w miękkich skałach przez więźniów jako baza dla niemieckich okrętów podwodnych, dla U-bootów. Dogodne położenie wyspy na Atlantyku może potwierdzać duże prawdopodobieństwo tej teorii.

Sugerowano że pod koniec II wojny światowej Villa Winter stanowiła bazę przerzutową do Ameryki Południowej dla hitlerowskich dygnitarzy. Podobno wykonywano tu tym ludziom operacje plastyczne twarzy, a potem już z nową tożsamością transportowano ich przez ocean do Argentyny.
Podobno we willi znajdowało się 5 pokoi gościnnych a na strychu sale całkowicie wyłożone ceramicznymi kafelkami o dziwnym kształcie. W środkowej części wieży istniała potężna rozdzielnia elektryczna niewiadomego przeznaczenia. Do tego ogromna kuchnia i doskonale zaopatrzone w zapasy żywności piwnice.

Kilka razy naoczni świadkowie twierdzili, że widzieli u wybrzeża Cofete obiekt wyglądający jak okręt podwodny. W ostatniej fazie wojny też praktycznie każdej nocy z prowizorycznego lądowiska w Puerto de La Cruz dochodziły dźwięki lądujących i startujących samolotów.
Wokół Willi Winter zaś pojawili się uzbrojeni strażnicy z psami.

Podobno w latach 70-tych austriacko-hiszpańska grupa pasjonatów postanowiła odnaleźć i zbadać tę rzekomą sieć tuneli. Jednak na samym początku poszukiwań ich jacht z niewiadomych przyczyn wyleciał w powietrze.

Podobno wokół willi widoczne są pozostałości biegnących do tuneli torów kolejowych. My jednak ich nie znaleźliśmy…

Cóż – tajemnica Villi Winter pozostaje wciąż niewyjaśniona.

Private Investigation

Podjeżdżamy pod górę strasznie wyboistą drogą. Mam wrażenie że nasz Fiacik zaraz się rozleci. Villa Winter stoi na wzniesieniu, w pewnym oddaleniu od plaży. Budynek wydaje się ogromny. Wysoki na dwa piętra z potężną wieżą z jednej strony i okazałym balkonem od frontu. To ta okrągła obserwacyjna baszta jest pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy gdy wychodzimy z auta przed posesją.

tajemnica-villi-winter
Baszta góruje nad całością

Teren wokół to schodzące z okolicznych wzgórz tarasy otoczone kamiennymi murkami. Całość wygląda na dość zaniedbaną. Wszędzie walają się zardzewiałe i zniszczone sprzęty. Wśród nich wrak jakiegoś auta terenowego.

Starszy pan siedzący przy bramie-wejściu prosi o dobrowolny datek na rzecz remontu willi, po czym zaprasza nas do środka.
Tradycyjny wewnętrzny dziedziniec kiedyś musiał prezentować się bardzo okazale. Teraz niestety niewiele pozostało z jego dawnej świetności. Myszkujemy obchodząc go wokół. 

Większość pomieszczeń jest praktycznie pusta, niezagospodarowana.
Widać że mimo niewielkich środków ktoś próbuje jednak dokonywać tu jakichś napraw. Iwszędzie są oznaki tego że dom jest jednak zamieszkany. Prawdę powiedziawszy suszące się tu i tam na sznurkach pranie prezentuje się więcej niż skromnie.

tajemnica-villi-winter-wnetrze-07-min
Jedna z frontowych sal
I kolejne pomieszczenia

Pan przy drzwiach wejściowych poinformował nas (o ile poprawnie to zrozumieliśmy) że nie ma możliwości dostania się na basztę. Że może to być nie dokońca bezpieczne. Ale że za to możemy wejść na taras. (Chociaż – UWAGA! Z lewej strony też nie ma balustrady!)

Z balkonu podziwiamy szeroką panoramę Cofete i wybrzeża Atlantyku.

Podcienie na tarasie
Villa Winter
Widok na prawą część tarasu

Tajemnica Villi Winter? Całość zabudowań Casa de Winter rzeczywiście sprawia dość niesamowite wrażenie. Widzieliśmy dziwne, wąskie i głębokie szyby wentylacyjne. Jakieś porzucone kopalniane wózki, i przerdzewiałą maszynerię nie wiadomo jakiego przeznaczenia. Chociaż raczej ciężko wkręcamy się we wszelakie  nieziemskie historyjki, to co zastaliśmy tutaj jest bardzo intrygujące.

A co Wy myślicie o całej tej historii? Sądzicie że jest w niej ziarno prawdy? A może doszukaliście się jeszcze jakichś innych informacji na ten temat? 

Nie bój się skomentować: